Parę cytatów:
"Kto żył i myślał, ten nie może nie gardzić bliźnim aż do głębi"
Puszkin
"Świętem radości jest życie, kiedy chcę grzeszyć, to grzeszę"
Fiolka
"Be color - blind, don't be so shallow"
"Przez życie należy iść szydząc"
Voltaire
"Inteligencję człowieka można poznać po tym, jak zarabia pieniądze.
Jego kulturę po tym, jak je wydaje"
Charles Tschopp
"Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy,
ważne jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy"
"Gdzieś w nas tańczą strachu stróżowie,
gdzies w nas jadą wolni bogowie,
gdzieś w nas piją klęski wodzowie."
"By nazwać światło nie trzeba języka, wystarczy oczu przed nim nie zasłaniać"
Grechuta
"Kiedy ja mówię do
Boga,jest to
modlitwa
Kiedy Bóg do
mnie jest to
schizofrenia"
Zielone Dziecko
"When you lose small mind,
You free your life"
SoaD
"Kondom to pantofelek nowoczesnego Kopciuszka"
"Poznaliśmy się w dziwnym momencie mojego życia"
Podziemny Krąg
"We're all livin' in Amerika,
Amerika ist wunderbar"
Rammstein
Popieram:

Apage Sata... Pokemonas!


Coś dokładniejszego o mnie:
- zbitka liter, czyli imię: Łukasz
- zbitka cyfr, czyli data urodzin: 18.02.86
- zbitka kolorów, czyli wygląd: dominuje czarny (włosy, oczy, ubranie)
- zbitka wszystkiego, czyli cała reszta: patrz notki
- zbitka cyfr 2, czyli gg: 5342750
- zbitka liter 2, czyli mail: rezo@poczta.onet.pl
Małe wyjaśnienia osobowe
(g'woli jasności notek :P):
- Misiu/Misiek - kolega (mogę nawet powiedzieć przyjaciel :P) z gima; cyniczny, ironiczny i ogólnie wredny (dlatego go lubię :P); obecnie prawie ultrakatolik (tu już gorzej z lubieniem :/)
- Natalia (K.) - dziewczyna z klasy; cnotka i katoliczka aż do bólu, UWAŻA, że ma talent pisarski i poetycki (a obiektywnie mówiąc - obiektywnie, bo nie tylko ja tak sądzę - nie ma go za grosz), mówią na nią "piesek preriowy" (ona o tym nie wie, a ja nie wiem, czemu tak na nią mówimy :P)
- Bogusz - chłopak z klasy, jedyny (oprócz mnie :P) metal w klasie, homofob
- Czawo - chłopak z klasy, BARDZO towarzyski, ale przy tym średnią będzie pewnie znów miał 5.5...
- Kamil - chłopak z klasy; herpentolog, a do tego kolekcjonuje owady, potrafi nimi zadręczyć nawet najwytrwalszych biologów...
- Ozor - Dominik, chłopak z klasy, maniak chemii i biochemii
- Marcia - dziewczyna z klasy, która od listopada pierwszej klasy zdążyła mieć już 738 chłopaków...
- Basia - Barbara Wiecha, moja wychowawczyni
- (Babcia) Krysia - Krystyna Turopolska, moja biologiczka
- Ola - Aleksandra Głowacka vel Zawadzka (po mężu, ale w szkole nikt tak o niej nie mówi), moja geograficzka
- (Chemiczny) Włodek - Krystyna Włodkowska vel Wiedźmin, Barbie, Sprężyna (z racji charakterystycznego stylu chodzenia), moja chemiczka, jedna z ulubionych moich nauczycielek w LO
- Druid - eks Słońce i Powietrze
- Cykuta - koleżanka Druida z klasy; ogólnie wredna, chodzący cynizm i ironia, bezpośrednia aż do bólu (jak widać, lubię takich :P)
- Kajtek - Wacław, przyjaaaciel :)
Spis będzie powiększany w miarę potrzeb (czyli pojawiania się nowych osób w notkach :P)
|
  |
| |
2006-11-04 23:46:21 >> Gummi
Scenka rodzajowa:
Chłopak żuje gumę i całuje się z dziewczyną, potem jadą ruchomymi schodami do metra, znów się całują, w końcu są na peronie i się całują zanim ona wchodzi do wagonu. Chłopak robi balona z gumy. Dziewczyna wchodzi do wagonu, ale po chwili wkłada nogę między drzwi, a kiedy się otwierają pyta go "Zawsze to robisz z gumką?". Po kiwnięciu głową i czarującym uśmiechu (no co? ładny chłopak :P) oboje gdzieś biegną w wiadomym celu. Na koniec hasło "nie daj AIDS żadnych szans"...
Bardzo nieśmiała ta młodzież na Zachodzie...
Ja to się chyba jakiś łatwooburzalny robię, w najlepszym wypadku, a w najgorszym niedługo dojdę do mówienia "Za moich czasów..." Logicznym wytłumaczeniem takiego mówienia jest jednak to, że co jak co, ale jak ja byłem w podstawówce, to nikt nikogo nie gwałcił na oczach klasy ani nie gnębił tak, żeby się wieszał na drzewie w sadzie...
Wyjaśnienie - tak jest po niemiecku "gumka" :P
skomentuj (18)
2006-10-31 22:54:45 >> Lache...
Zaczynam sądzić, że Francja jest zabawnym krajem, a przynajmniej część Francji jest...Na jaką muzyczną stację francuską nie popatrzeć, pełno tam dosyć sporych facetów z wyraźnym ADHD i kompleksami "małości" (bo w końcu mając taki kompleks ubiera się w duuuuże rzeczy, sam jestem tego przykładem :P ). Nie można też zapomnieć o widocznych przebytych chorobach stawów łokciowych, które muszą teraz ćwiczyć przez każdy teledysk...
Jak się dobrze przypatrzeć, niektórzy z tych "młodzieżowych" workowatych facetów ma powyżej 30 lat i to dosyć mocno (no, chyba, że dostali takich zmarszczek od śmiechu alibo czego innego, ale jakoś nie podejrzewałbym nikogo o AŻ TAK bogatą mimikę), a są jeszcze ciekawsi niż ci przed osiemnastką. Mianowicie, najpierw skaczą jakby naśladowali pajacyka (tylko że bez większych sukcesów), potem przesuwają się o kilka kroków i powtarzają to samo...aż do momentu, kiedy ćwiczą swoje stawy łokciowe wywijając sobie rękami przed twarzą (może nie dowidzą? albo za dużo wypili i nie mogą palców policzyć?) i wyskakują jeden przed drugiego obijając się niemiłosiernie zapewne (chociaż te ilości bawełny i poliestru co nieco na pewno amortyzują). Gdzieniegdzie przewijają się robiące podobne pajacyki i ogólnie wijące się panny z dwoma paskami materiału na ciele (niekoniecznie tam, gdzie być powinny).
Do tego na koniec dochodzi cudeńko w postaci francuskiego podobnego w brzmieniu do osoby jąkającej się próbującej recytować ichni odpowiednik chrząszcza w Szczebrzeszynie. Ja, dla swojego zdrowia psychicznego, to cudeńko zostawiłem sobie na kilka sekund tylko włączone, potem magiczny przycisk "mute" podarował mi dalszej "przyjemności"...
Wyjaśnienie - to było słowo bardzo często...wydawane w trakcie jednego z teledysków, na które trafiłem na Europe2.
skomentuj (0)
2006-03-12 15:39:33 >> Ehh...
Wszystkich zainteresowanych przepraszam, ale pomimo posiadania już materiału na następną notkę, ostatecznie jej nie napiszę w najbliższym czasie. Powodem jest dosyć permanentny ostatnio brak wolnego czasu...
skomentuj (4)
2006-02-13 23:54:08 >> XXL
Miała być, notka będzie notka, a nawet jakby nie miała być, to i tak by była.
Dziś w tv puścili talkshow czy jak tam to badziewie zakwalifikować wg nowoczesnych standardów, w którym wypowiadali się o wolności słowa i jej granicy.
Poszło oczywiście o sławetne karykatury Mahometa w Rzeczypospolitej i swoisty pastisz Czarnej Madonny w Machinie. Tak swoją drogą, to ja bym z chęcią wywiózł tego naczelnego z RP, do dajmy na to, Iranu...A potem sobie usiadł z lornetką i termosem herbaty na jakiejś skale i patrzył na jego wyścigi "Jak-pobiegnę-szybciej-to-może-mnie-nie-rozerwą-na-strzępy"...
Ale cóż, w jakiś sposób (jak, to nie wiem, bo nie oglądałem od początku; właściwie to nie oglądałem ogólnie i do końca, ale to wyjąsnię później) z tego tematu przeszło trochu na homofobię i inne takie. W pewnym momencie wypowiadał się widać, że niezwykle inteligentny i na pewno bardzo medialny pan psycholog (albo inna zaraza telewizyjna, która doszła do wniosku, że to, czego uczyli go na studiach, jest bezwartościowe i może sobie mówić co mu się żywnie podoba, ale nadal podpierając się wielce szacownym dyplomem z uczelni...) na temat tego, że homofobia to właściwie nie ma nic wspólnego z postawą ludzi wobec homoseksualistów i że to jest wytwór demagogii (on oczywiście powiedział coś innego, bo jakże by można tak otwarcie, ale wyszło raczej dokładnie na to samo) aktywistów ruchów homoseksualnych. Potem odwołał się do hasła, którego osobiście sam nie słyszałem ("lesby do gazu") i nawet nie wiem, kto mógłby coś takiego wymyślić (bo na pewno nie faceci hetero, skoro 30% "aktorek" w pornosach to lezbijki, a przynajmniej bi) i oczywiście powiedział, że jest to naganne. Dalej były jakieś inne jego wariacje na temat aktywistów gejowskich, pochodzenia słowotwórczego określenia "gej" (tak, tak, jasne, to jest od angielskiego "gay" czyli szczęśliwy, oczywiście). Następną osoba, która się wypowiadała był jakiś młody facet tym razem już odwołujący się do tematu przewodniego, czyli granic wolności słowa, a dokładniej do karykatur Mahometa. Nie pamiętam dokładnie całego wywodu, ale doszedł do wniosku, że voo doo haitańskie czci lalki i gdyby Machina dała na okładce Barbie, to oni by się czuli obrażeni, bo to przecież ich symbol religijny...
To było dla mnie już za dużo i ogólnie po jakichś 5 minutach oglądania tego czegoś wyłączyłem tv z przemożną chęcią wysłania tych dwóch na kursy doszkalające w dziedzinie posługiwania się słownikiem i encyklopedią...
Wyjaśnienie - XXL tak samo przekracza moje potzreby, jak kondensacja głupot w tym programie przekracza mój poziom tolerancji...
skomentuj (4)
2006-01-17 16:07:30 >> Obietnica
Dobra, obiecuję, że po sesji napiszę notkę :P i postaram się, żeby była długa :P
skomentuj (2)
2005-11-04 22:39:26 >> ZChN się zbliża...nie, już tu jest.
W 1992 roku w piśmie "Racja Polska" wyjaśniał, że "prawa człowieka są religią konkurencyjną wobec chrześcijaństwa, a nawet świadomie (poprzez swoich wyznawców) przeciwną chrześcijaństwu".
Wyjaśnienie - ta perełka, to cytat z Marka Jurka, naszego obecnego marszałka sejmu, a przed powstaniem PiSu członka ZChNu...
skomentuj (12)
2005-10-27 22:53:39 >> Widziałem Nefretete cień...
Ach, ach, ach, nowa notka :P niestety nie będzie o mojej grupie (ale jest tak nudna, że muszę mieć wenę twórczą :P), tylko o naszej matematyczce :D
Tak więc, zacznijmy od przedstawienia obiektu: mgr Adolfina Dębiec (tak, tak, imię to Adolfina, ale to chyba nie ma wiele wspólnego z wiekiem, bo na oko rodziła się przed II wojną...). Po drugie mały rysopis (bo ona też do wielkich nie należy), mianowicie włosy koloru platynowy siwy (czyli takie coś między platynką na 20tce i gołąbkiem) i struktury cumulusa (pokręcone, chmurowate, chaotyczne), mimika i zmarszczki a la Włodek (patrz: objaśnienia osób i wcześniejsze notki), tak samo styl mówienia (wiecznie lekkie i uśmiechnięte podejście do przedmiotu; niestety nie ma już "słoneczek", "krasnoludków z aparatami fotograficznymi", "półek na dżemy" i "dna i 10m mułu":P) i kitel (nietaktownym byłoby chyba pytanie po co matematyczce kitel, jaki zwykle nosi się w laboratorium, ale cóż...może ona się nie chce aż tak bardzo rzucać w oczy? skoro już ją prawie że zesłali na farmację, gdzie matmę można zaliczać do V roku włącznie...)
Co do stylu wykładania, to coś na kształt burzy - szybko, dużo i chaotycznie...co prawda jest to dokładnie to samo, co w podręczniku, ale nie można upchnąć treści z 30 stron maczkiem w 15 minut zachowując pełną jasność przekazu... dlatego też cały rok po pierwszych 10 minutach każdego wykładu ma pierwszorzędny ubaw (nie zostaje nic innego, tylko się śmiać, skoro nie rozumie się nic z tego, o czym ona nawija i co bazgrze na 3 tablicach :P), ale ostatnio nawet zadała dosyć ważne pytanie "ile z tego, co mówię, jest dla Państwa nowe?", gdzie chóralna odpowiedź całej auli brzmiała "wszystko!" :P na co ona się uśmiechnęła i wróciła do wykładu :P
Najciekawsze jedna jest to, jak się u niej pisze kolokwia - najpierw robimy przez 45 minut materiał na ćwiczenia normalnie, a potem na koniec przez 45 minut piszemy...tylko że w tych końcowych 45 minutach znajduje się też jej usadawianie nas ("W jednej ławce jedna osoba. No co ja poradzę, że w każdej sali jest 15 ławek, a Państwa jest 22 osoby? Pani pójdzie tutaj...nie, nie tak (no to jak, jak nie przodem do sali?) proszę sobie biurko odsunąć od ławek i siąść przodem do tablicy. Pan tu przy tym stoliku (wskazuje na stolik po rzutniku), Pan przy parapecie...ale nie tak (czyli jak?) proszę bokiem do koleżanki, a nie przodem, lepiej nie mieć żadnych podejrzeń.") i rozdanie kartek z pytaniami (to akurat wygląda w ten sposób, że chodzi po całej sali z plikiem kartek, wybiera jakąś osobę, daje jej wygrzebaną kartkę i potem leci do kogoś 2 ławki dalej i daje znowu wygrzebaną, ale już z innego miejsca pliczku kartkę i tak do szczęśliwego (i długo wyczekiwanego, bo czas leci)końca, kiedy wszyscy mogą już pisać, pomijam tutaj, że między otzrymaniem kartki przez 1. osobę, a tym samym dla ostatniej, jest jakieś 5 minut różnicy...i to przy sali 5x5...).
Niestety, ale na tym się kończą szczegóły, które jestem w stanie podać (więcej na razie nie wiem:P), tak więc na tym kończę tę niniejszą notkę i zapowiadam kontynuację :D
Wyjaśnienie - w autobusie, kiedy wracałem z kampusu (zaledwie jakieś 40 minut drogi jednym przyspieszonym autobusem:P), zobaczyłem cud...kobietę o twarzy idealnie jak Nefretete z popiersia...i muszę przyznać, że była to najpiękniejsza klasycznie typowa (czyt.: o konkretnym, ustalonym w antyku, idealnym typie urody, np. może być typ rzymski, grecki, no i egipski :P) kobieta, jaką mi się zdarzyło zobaczyć...a co ciekawe, była chyba z Ameryki Płd., więc z Egiptem miała średnie konszachty :P
skomentuj (1)
2005-10-09 17:17:02 >> Wiem, wiem...
No co na to poradzę, że nie mam weny twórczej? :P
skomentuj (8)
2005-08-11 23:55:59 >> Akademia Pana Kleksa
W Warszawie w ratusza krzaczkach
Mieszkała Kaczka Bliźniaczka
Co cały dzień na wyścigi
Robiła z bratem intrygi
Zamiast się miastem zajmować
Kochała siebie promować
I by pokazać jak działa
Muzea wciąż otwierała
Pomawiać innych lubiła
Sprytnie to z bratem czyniła
Wciąż ponoć gdzieś coś słyszała
Tak w mediach się zaklinała
Wściekli się ludzie okropnie
Niech intrygantkę gęś kopnie
Poszli w paradzie z plakatem
Kaczko, gej jest twoim bratem
Nad Polską się chmury zbierają
Już ludzie po kątach gadają
Premierem ma być jedna Kaczka
A prezydentem Bliźniaczka
Broń Boże nas przed widmem kaczym
Cokolwiek w tym kraju to znaczy
Niech lepiej historia starannie
Upiecze te Kaczki w brytfannie

Wyjaśnienie - no a kto śpiewał oryginał? :P
skomentuj (18)
2005-07-19 19:41:55 >> Długo zapowiadana notka :)
Część pierwsza: Lot nad kukułczym gniazdem
Kiedy zobaczyłem w programie tv, że będą piosenki Tuwima, to się nawet ucieszyłem. Niby maturkę z polskiego miałem m.in. o tym i teoretycznie sobie powiedziałem, że w najbliższym czasie nie tknę tego, ale jednak sentyment jakiś jest...
Więc usiadłem przed tv i czekałem...Najpierw zobaczyłem z dwa tuziny osób w piżamach (tak, piŻamach, nie żadnych tam piDŻamach :P)lunatykujące i śpiewające coś, czego nie znam, potem kilka innych mi nieznanych piosenek (niektóre (m.in. o genialnym Wacusiu :)-to dla Demobilka:P) nawet w ich wykonaniach były dobre słuchowo, bo tekstu, na szczęście, nie zmieniali). Wreszcie doszło do "Przy okrągłym stole" (g'woli lepszego zrozumienia - "Tomaszów" Demarczyk) i ogólnie nawet to jakoś wyglądało - było sentymentalnie, głęboko itp. Kobieta miała na sobie szal z lisa (nałożony na piżamę, ale to w pewien sposób pasowało), w tle wnosili meble, chodzili itd., więc wedle tekstu.
Następny był "Grand Valse Brillante" (też Demarczyk) i tu nastąpił szok. Zamiast czegoś pełnego klasy, w czym czuć byłoby atmosferę sali balowej z początku wieku, zobaczyłem dom wariatów. Kobieta, która śpiewała, rzucała się i robiła dramatyczne wstawki jakby miała coś poważnego do obgadania z psychiatrą, a pianista miał chyba drgawki. Ogólnie więcej tam było tupania, padania i krzyków niż śpiewu czy gry, więc Demarczyk i Tuwim osiągnęli pewnie moc średniej wiertarki udarowej...
Wyjaśnienie I - chyba nie trzeba :P
Część druga: Kubuś prostak i żadnego pana
Cechy człowieka beznadziejnego:
- lubi dobre jedzenie, dobry seks, pieniądze (nie, to nie jest początek listy, to jest CAŁA lista),
- ogląda wszystko (czy to tv, czy to teatr, czy to film) - oglądnie film, bo mu się jeden aktor podoba, pójdzie do teatru z tegoż samego powodu, bez względu na to o czym jest, w jakiej konwencji i czyje,
- kulturę osobistą uznaje za stratę czasu, dobrą dla ludzi zakłamanych (samemu jest w stanie pójść na premierę do teatru w rozchełstanej koszuli i starych jeansach, a w trakcie sztuki wstać, krzyknąć że to szmira i wyjść, nawet z 1. rzędu),
- traktuje poezję jak kompletną bzdurę (wątpię, żeby wogóle wiedział o czym mówiłem, jak powoływałem się na Różewicza albo Witkacego),
- w ogrodzie najchętniej by widział śliczne postklasycystyczne (czyt.: kiczowacie śliczne) figurki i nic nowocześniejszego czy ambitniejszego.
Wyjaśnienie II - imię prawdziwe, przydomek adekwatny, reszta aluzyjna :P
skomentuj (4)
2005-07-12 20:17:49 >> Uspokojenie
Jakby ktoś się interesował, to za niedługo będzie notka :P
skomentuj (2)
2005-06-17 19:44:30 >> Haha
Maciej J., mąż byłej posłanki Jakubowskiej...
Czy potrzeba tutaj komentarza?
skomentuj (17)
2005-06-16 22:44:55 >> Bagienko
Zaczęło się od Adasia, potem był Demobilek (spał z Adasiem), Kubuś (był z Adasiem na dłużej), mógł być Marcin (był z Kubusiem, Adaś mu go zwinął sprzed nosa), Michał (był z Adasiem, potem prawie ze mną), 2 niezwiązanych, no i teraz Adrian (był z Adasiem między mną a Kubusiem; obecnie jest z Demobilkiem, 2 dni po ich 1. spotkaniu umówił się też ze mną)...Czy tylko ja mam wrażenie, że gdzie nie wdepniesz: Adaś?
Wyjaśnienie: no jak tego nie nazwać naszym słodkim, małym bagienkiem, no jak?
skomentuj (54)
2005-06-14 00:05:01 >> Czan
Karol pisze mądre ksiażki, ma autorytet u ludzi;
Karol jest duchowym guru, z jego zdaniem liczą się wszyscy;
Karol piastuje wyoski urząd, jego imieniem nazywa się ulice;
Karol jest narodowym pupilkiem, za życia stawia mu się pomniki.
Słuchaj Karol, jesteś zwykłym człowiekiem,
mylisz się, jak i my się mylimy.
Karolu, to tylko Twoje opinie,
szkoda, że nie zawsze mówisz w swoim imieniu.
Karol jest wrażliwym gościem i bez wątpienia ma dobre intencje,
czasem tylko wygłasza poglądy na rzeczy, o których ma nikłe pojęcie.
Karol jest w trudnej sytuacji, jak ślimak, który z nienacka wychynął z czeluści,
nie sposób żadnej dziury zakryć gałęziami, to kozt bycia głową rannego imperium.
Słuchaj Karol, jesteś zwykłym człowiekiem,
mylisz się, jak i my się mylimy.
Karolu, to tylko Twoje opinie,
szkoda, że nie zawsze mówisz w swoim imieniu.
Wyjaśnienie: Czan to zespół, którego to jest tekst.
Dalsze skojarzenia w następnej notce :D
skomentuj (0)
2005-06-06 23:10:12 >> Lombard
Zastanawiam się, czy fora na szacownym onecie są jeszcze wogóle warte odwiedzania..
Dziś tradycyjnie po przeglądnięciu (czyt.: wyrzuceniu śmieci) poczty, zaglądnąłem co takiego mądrego piszą na onecie. Zobaczyłem zdjęcia kandydatów na prezydenta (tak, wszyscy kochamy zdjęcia znienacka, na których wygląda się jak jamochłon (otwór gębowy na całą szerokość strony oralnej) albo Irena Dziedzic bez pończochy (ukłon w stronę historii :P), przeczytałem wypowiedzi dotyczące prof. Szyszkowskiej (nie musiałem nawet czytać do końca, żeby wiedzieć jakie będą - pozytyw/negatyw/pozytyw/negatyw/pozytyw/itd., ale też zdarzały się perełki a la zastępca Kaczorka w Warszawie ("homoseksualizm to to samo, co ekshibicjonizm"), np. że nie należy promować zboczeń (po tym, na szczęście, cała litania negatywów, szkoda tylko, że średnia wieku autorów wynosi 20 lat, a nie 50)), przeczytałem o rzezi kormoranów na Mazurach (z ponad 100 osobników ostało się 5, a te, które się nie ostały, miały:
- urwane głowy
- połamane nogi
- skręcone karki,
na co 1. komentarz brzmiał, że słusznie, bo one zjadają rybakom ryby z jeziora (chyba nie muszę mówić, jak bardzo trafny, w stosunku do masowego mordu, jest ten komentarz)).
No i po tym wszystkim, zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie tylko głupawe gry odmóżdżają, ale może internet też? W końcu chyba z powietrza się nie wzięło tylu niepełno inteligentnych, co się tam wypowiada...A może nie doceniam kreatywności polskich genów? Takie to małe, takie długaśne, a potrafi zrobić z kilku pierwiastków bombę zegarową (czyt.: ludzkość)...
skomentuj (9)
2005-05-23 18:08:00 >> Trzyletnica
Juz trzy latka odkąd "ta wredna"...
Ehh..starzeję się:P
skomentuj (9)
2005-05-16 23:42:46 >> Podsumujmy:
- "Tańcząc w ciemnościach"
- "American Beauty"
- "Dwa księżyce"
- "Tytus Andronicus"
- Kino Paradiso"
- "Podziemny Krąg"
skomentuj (8)
2005-04-28 23:05:02 >> Śmiech :)
Sztaudynger, Jan:
Memento mori między osłami
brzmi: salami!
skomentuj (4)
2005-03-29 23:21:42 >> ...Channel
Odkryłem czemu ludzie w sytuacjach stresowych piją - jak alkohol trzepnie, to się już nie zwraca uwagi na sytuację, tylko na gęsią skórkę i drgania :)
Wyjaśnienie - no, czego ja dokonałem? odkrycia. A jak jest odkrycie po ang? Discovery. To teraz dołóżcie to do tematu...
skomentuj (7)
2005-02-11 21:46:19 >> Grad notek :D
A to takie małe coś, co mnie osobiście przekonuje...do pomysłów UW.
Mowa
skomentuj (0)
|
To jest boska NATALIA
Reszta galerii rzeczy dziwnych i przerażających na dole kolumny
|
| |
jeżeli wybucha bomba
to rozrywa anioła
na skrzydła
skrzydło lewe
skrzydło prawe
skrzydło z powrotem nie przyrasta
ani nie da się
wyhodować
nowego
wszakże nie wyrywa stworzeniu serca
efektem katastrofy
rodzi się
człowiek
Przy gorącej herbacie mojego serca
W zadymionej kawiarni umysłuS
pędzam godziny, minuty, sekundy.
Mieszam łyżeczką słodkie kostkiWyciskam cytrynę z całej kwaśności
Siedzę w momencie, chwili, mgnieniu oka.
Dymem otumaniam, otulam
Podmuchem mglistym robię kółeczka
Tkwię zaraz, teraz, potem.
Łykam herbatę z rogu obfitości mego serca
A ono ciepłe, gorące, niewystygłe
Nie oddalam się, chodź kiedyś zniknę.
Dorzucam ognia, a herbata podgrzana
Umysł zaczadzony, zatruty, wietrzny
Leżę z papierosem i herbatą na kanapie życia.
A kiedyś zimny kamień
I lampka na "pierwszego"
I już nigdy nie wypiję herbaty...
***********
|
|
|
|